
znów otwieram sekret w tornistrze zamknięty
tłok myśli i pragnień dziś w piersi ukrytych
gdy marzenia karmił cichy szept o względy
jedynej dziewczyny
czytam przedawnione niewysłane listy
w kolorze czerwieni wstydem malowanej
bo być albo nie być zaprzepaścił instynkt
grzebiąc ukochane
kpił wtedy dwuznacznie rower zakochany
z nim zdyszane serce w lęku przyspieszając
brak słownej odwagi nie podbije panny
szanse umierają
jak czytać przesłanie że nie chce być święta
to wieczny dylemat sekretnych uczynków
więc żeby nie przegrać trzeba brać i klękać
erotyczny przymus
nie mogą ukoić stat łzy do poduszki
choć sekret bolesny niczym lat egzamin
nie rozkażę sercu zamilcz by go uśpić
żyję rozpaczami
mogłeś to i owo brzmi jak potępienie
to śpiewa telefon pachnąc nią i majem
po latach znów kwitnie niechciany rumieniec
śnię reinkarnację
Edward Skwarcan
foto internet