Portrety

/wiersz z cyklu - „Łączy nas Niepodległa”/
Ludzie wrastają w miasta –
mają po kilka lat,
albo z górki zmrożony śnieg.
Noc rozrzuca białą pościel,
dymią rzeki.
Księżyc dodaje chłodu przestrzeni.
Życie ucieka, jak samochody
z prawa i z lewa.
Starszy, przykucnął w bramie,
jakby chciał coś przeczekać.
Kamera zwietrzy psubrata,
tylko nie dostrzeże nabitych w butelkę.
Jutro anioł zamieni skrzydła
i zrobi rachunek sumienia.
Chłopczyk z babcią za rękę,
wchodzi do kamienicy – chwilę
potem błyśnie światło, opadną żaluzje.
Cisza… słychać jak piasek sypie się
w klepsydrze, biją serca.
Tę wieczność trzeba było zaplanować,
poskładać w symbole zdarzeń.
Gwizd wody w czajniku, płacz dziecka
w łóżeczku, wołanie na ulicy - dzień
budzi kolejny.
Nic przypadkiem się nie zdarza,
taki jest to losu zamysł.
Pamięć zamieszkała w albumach,
w księgach historii i moich wierszach.
18.01.2018.
©BaMa













Komentarze 3
Komentarze mogą czytać i dodawać tylko zalogowani użytkownicy.