Nie ma kwiatów, są puste wazony
Wiem, że nieprędko powrócisz,
rosną nam dzieci, tak jak długi.
Krzyżują się drogi
między schnącymi koszulami,
a Massachusetts.
Goliłeś się przy oknie
nucąc własną operę.
Jesteś niewidzialny,
lecz wcale nie znikasz.
Czasem muszę być ślepa -
żeby dostrzec czego nie szukam.
Czekaniem życie wypełniam -
docierając do zapomnienia.
Trzymam się i krzyczę -
milknę białym śniegiem.
Tylko po co te zapewnienia
przez wszystkie pory roku.
BaMa
rosną nam dzieci, tak jak długi.
Krzyżują się drogi
między schnącymi koszulami,
a Massachusetts.
Goliłeś się przy oknie
nucąc własną operę.
Jesteś niewidzialny,
lecz wcale nie znikasz.
Czasem muszę być ślepa -
żeby dostrzec czego nie szukam.
Czekaniem życie wypełniam -
docierając do zapomnienia.
Trzymam się i krzyczę -
milknę białym śniegiem.
Tylko po co te zapewnienia
przez wszystkie pory roku.
BaMa













