Spacer ścieżkami lipcowej nocy

Pod baldachimem lipcowego nieba
idę uliczką skąpaną w gwiazd lśnieniu.
W głowie pochwycam myśl, która ucieka,
by znaleźć szczęście nie dane każdemu.
Srebrzysty księżyc rozświetla policzki,
ubrane w uśmiech skradziony nadziei,
która utwierdza w zapewnienia wszystkich,
że jeszcze kiedyś wiersz mój ktoś doceni.
Już północ błyszczy jak rosa o wschodzie,
to znak, że pora pożegnać się z bólem.
Obudzić radość i wezbrać się w sobie,
zawierzyć Bogu, że przetrwam w tytule.
*
Wersja poprawiona wedle Jadzi :)
Pod baldachimem lipcowego nieba
idę uliczką skąpaną w blasku gwiazd.
W głowie myśl rozbiegana,
szuka szczęścia nie danego każdemu.
Księżyc rozświetla policzki,
ubrane w uśmiech skradziony nadziei -
utwierdza, zapewnia wszystkich,
że kiedyś wiersz mój ktoś doceni.
Północ błyszczy jak rosa o wschodzie,
to znak, że pora pożegnać się z bólem.
Obudzić radość, wezbrać się w sobie,
zawierzyć Bogu, że przetrwam w tytule.
Kasia Dominik
zdj. Pixabay













Komentarze 8
Komentarze mogą czytać i dodawać tylko zalogowani użytkownicy.