Lodzianizmy

Taki dziś tekścik pragnę podrzucić
coby Wam uśmiech rozjaśnił śnupy.
*
Pewien bałuciarz z miasta Łodzi
miał migawkę więc tyłek woził
od krańcówki do krańcówki,
Kanar robił mu wymówki,
że tak ciągle jeździ w koło,
a ten na to - a coo, nie wolno?
Jeżdżę sobie miasto zwiedzam
nie będę w famule siedział
wysiądę przy Parku Śledzia.
Tam przycupnę na ławeczce
i posilę się troszeczkę.
Mam w foliówce z żyrem tytkę,
a w niej czarne oraz sznytkę.
Kiedy już galancie podjem,
to na bigiel pójdę sobie
by szlajaniem nudę zdławić.
Jak się bawić to się bawić,
wiec pańskie gadanie na nic.
Zbychu Argo-lewicz
foto z netu













Komentarze 3
Komentarze mogą czytać i dodawać tylko zalogowani użytkownicy.